Granit chiński
Inwestycje w Warszawie są przeprowadzane na coraz większą skalę. Po dopiero co ukończonym metrze przyszła pora na przebudowę lotniska na Okęciu. Obie te inwestycję mają jedną rzecz wspólną – granit. Płytki granitowe zastosowane w obu przypadkach mają jednak różny rodowód i różnego producenta. Przy budowie metra zastosowano granit pochodzący z polskich kamieniołomów w Strzegomiu, natomiast na Okęciu użyto granit chiński. Jaka jest różnica? W Polsce za metr kwadratowego granitu szarego z polskich pokładów trzeba zapłacić 100-150 złotych. Za ten importowany z Państwa Środka - o jedną trzecią mniej. Oba spełniają przy tym te same normy jakościowe i przeszły pomyślnie testy materiałowe. Metro Warszawskie, czyli spółka odpowiadająca za oddanie linii metra, nie zdecydowała się na granit chiński z powodu wcześniejszych, złych doświadczeń z tym materiałem. Zastosowanie go na jednej stacji – Dworcu Gdańskim, nie spełniło oczekiwań inwestora. Płytki granitowe tam położone przebarwiają się i ścierają się znacznie szybciej niż granit z polskich składów. Inaczej granit chiński postrzegają inwestorzy nowego terminala na największym polskim lotnisku. Na nową płytę składają się płytki granitowe o powierzchni, bagatela, 40 tysięcy metrów kwadratowych. Dlaczego wybrano materiał z Azji? Jak mówią wykonawcy, zadecydowały względy ekonomiczne. Kamień z Chin okazał się znacznie tańszy i bardziej konkurencyjny niż rodzimy, spełniając przy tym wszystkie oczekiwania inwestora. Nie zauważono, by się ścierał czy przebarwiał. Firma kupiła materiały bezpośrednio od chińskiego producenta, dostarczającego swój produkt do wielu państw Europy i Ameryki Północnej. Nie przekonało to jednak rodzimych producentów, którzy w dalszym ciągu starają się zdyskredytować importowany budulec. Twierdzą oni, że owszem, chiński kamień jest tani, ale dzieje się to za cenę jakości. Czy ich głos wpływ na wybór Polaków. Okazuje się, że nie. Jak podaje Ministerstwo Gospodarki, import materiałów budowlanych z Państwa Środka wzrósł tylko w tym kwartale o 30 procent i ciągle wzrasta. Nic dziwnego, skoro ich cena jest o jedna trzecią niższa.
Chcesz coś dodać?